ustawienia strony wyjściowe wysoki kontrast większe litery

Zdjęcie Henryka Wnorowskiego

Henryk Wnorowski

Zaczął do nas przychodzić w czerwcu 2010 roku. Pan Henryk bardzo nudził się na emeryturze. Postanowił, więc poszukać sobie zajęcia. Na pieniądzach mu nie zależało, ale bardzo chciał pomagać i być pomocnym. Poradzono mu żeby zgłosił się do Lasek, co też zrobił. Nie wiedział dokładnie gdzie jest Zakład, ale w autobusie spotkał niewidomego chłopca i poszedł za nim. Tak trafił na teren zakładu. Pierwszej spotkanej osoby spytał się gdzie może znależć Prezesa Zakładu. Skierowano go do biura. Tam zajął się nim pan Arendarski i przyprowadził go do stajni. Pan Henryk jest bardzo zadowolony z pracy w stajni i asystowaniu przy zajęciach hipoterapii. Mówi, że czuje się potrzebny, a podczas zajęć ma wrażenie, że pomaga dzieciom. Czuje się jakby to on co najmniej prowadził zajęcia i bardzo to lubi.


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie moniki kotyńskiej

Monika Kotyńska

„Ja do stajni trafiłam z powodu Maćka. Z uwagi na to, że Maciek bardzo polubił zajęcia z hipoterapii w przedszkolu, każdą wolną chwilę spędzaliśmy na padoku przy koniach. Aby zaspokoić ciekawość Maćka i móc odpowiedzieć na jego mnóstwo pytań dotyczących życia i funkcjonowania koni nasze wizyty w stajni były coraz częstsze, a w końcu, wolny czas, gdy Maciek był w szkole – ja zaczęłam spędzać w stajni” Dzięki Wam: - Nauczyłam się jeździć konno! o ile można tak powiedzieć - Dowiedziałam się czegoś o tych fajnych zwierzętach i wreszcie mogłam z Maćkiem rozmawiać coś niecoś wiedząc na właściwy temat. - Ale serio, to : trochę pokory wobec siły i wrażliwości zwierząt, umiejętności (chociaż trochę) samokontroli i świadomości wpływu mojego zachowania na innych, a przede wszystkim fajne uczucie spełnienia, gdy się widzi uśmiechnięte buziaki naszych dzieciaków podczas zajęć.”


Powrót do listy wolontariuszy

RODZINA KUCHARSKICH

Zdjęcie ani kucharskiej

Ania Kucharska

„Do rozpoczęcia wolontariatu w Laskach zachęciła mnie koleżanka instruktorka jazdy konnej i hipoterapeutka w TONO (to mój trzeci wolontariat z nią) Pracuję w Laskowskiej stajni i pomagam w przedszkolu i w szkole podstawowej dwa razy w tygodniu od 2007 roku. Jest to praca dająca ogromną satysfakcję: przez te kilka godzin mam świadomość, że pomagam potrzebującym dzieciom, przebywam w kojącej atmosferze klasztoru i przyglądam się pracy sióstr zakonnych, przebywam w miłym towarzystwie przyjaciół ze stajni, mam kontakt z ulubionymi zwierzętami, zdobywam wiedzę z dziedziny hipoterapii, oraz przebywam po prostu na świeżym powietrzu w Puszczy Kampinoskiej – jest to prawdziwy odpoczynek psychiczny. Dodać jednak muszę, aby dopełnić całości obrazu, że praca ta wymaga wysiłku fizycznego, systematyczności, należy przychodzić bez względu na porę roku i pogodę, nie można bać się pobrudzić czy przemoknąć. Trzeba się także czasem wykazać hartem ducha, gdy koń nie chce współpracować bądź choruje, czy też, kiedy należy pracować z wyjątkowo ciężko upośledzonym dzieckiem. Jednak każdy drobny sukces w pracy z naszymi podopiecznymi rekompensuje te wszystkie niedogodności. Wciągnęłam także do pracy wolontaryjnej własne dzieci, w czasie wolnym od szkoły opiekują się końmi i pomagają w organizacji imprez na przyklad olimpiad specjalnych, przy okazji zbierając punkty na świadectwo gimnazjalne”


zdjęcie Kasi kucharskiej

Kasia Kucharska

„Jestem uczennicą gimnazjum. Do pracy w wolontariacie namówiła mnie mama i od trzech lat pomagam w stajni w czasie wolnym od nauki. Zajmuję się w weekendy kucykiem Bajką, a także wyprowadzałam na spacery emerytowanego Trzosa. Dzięki wolontariatowi nauczyłam się cierpliwości, bezinteresownej pomocy oraz pokochałam konie. Pomagając w maju w organizacji olimpiady specjalnej, czułam, że pomagam niepełnosprawnym dzieciom, dla których udział w tych zawodach były bardzo ważny."


Zdjęcie Krzysia Kucharskiego

Krzyś Kucharski

„Jestem uczniem szkoły podstawowej.Wolontariuszem w Laskach zostałem, dlatego, że bardzo lubię zwierzęta oraz pomagać innym. Kiedy pracuje tam to czuję, że robię coś dobrego."



Powrót do listy wolontariuszy

Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Violi Czerwińskiej

Viola Czerwińska

„Do stajni w Laskach trafiłam dzięki Wandzie Kozikowskiej, mojej przyjaciółce od 25 lat. Wcześniej poznałam wiele stajni, ale ta w Laskach jest wyjątkowa – są tu nie tylko konie, przede wszystkim przychodzą tu na hipoterapię dzieci, które potrzebują naszej pomocy. Z ogromną chęcią pomagam więc jako wolontariuszka w każdej wolnej chwili. Pomagam w Laskach od kilku lat zaczęłam przyjeżdżać jeszcze za czasów Trzosa, mojego ulubionego wierzchowca. Potem pomagałam przy prowadzeniu Aleksa. Teraz pracuję z Biszkoptem w terenie i na zajęciach z dziećmi. W całym Ośrodku panuje miła atmosfera, a w naszym dziale są wspaniali hipoterapeuci i wolontariusze. "


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie karoliny osińskiej

Karolina Osińska

„Wolontariat zaproponowała mi babcia, która pracuje w szkole dla niewidomych. Jestem wolontariuszką w Zakładzie dla Niewidomych od trzech lat. Gdy byłam mała jeździłam rowerem z rodzicami na teren Zakładu i obserwowałam konie. Moim marzeniem było jeździectwo, które teraz się spełnia. Pomoc tutaj daje mi wiele przyjemności i satysfakcji. Sprawia mi dużo radości. Poznaję nowych ludzi i przyjaciół. Dzięki wolontariatowi mogę być bliżej koni, a szczególnie przy mojej ulubionej Bajce. Przebywanie z dziećmi niewidomymi uczy mnie pokory i cierpliwości oraz sprawia, że inaczej postrzegam świat. Bardzo się cieszę, że mogę być tu wolontariuszką, bo chcę pomagać innym.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Joanny Soborskiej

Joanna Soborska

„Do Lasek trafiłam latem 2008 roku, zupełnie przypadkiem. Jechałam z koleżanką na wycieczkę rowerową i zobaczyłam konie na padoku. Z ciekawości zapytałam się, czy byłaby możliwość pomocy w stajni w zamian za jazdę konną i okazało się, że jest taka możliwość. Zaczęłam zatem przychodzić i pomagać. Dzięki temu poznałam wspaniałych ludzi, którzy pracują w Laskach. Mogłam również spędzać czas z końmi, które uwielbiam. Mogłam również podszkolić się w jeździe konnej i naprawdę w świetnej atmosferze spędzić czas.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Agnieszki Kocik

Agnieszka Kocik

„Do Lasek trafiłam przypadkowo. Szukałam miejsca, gdzie mogłabym jeździć konno. Koleżanka opowiedziała mi o małej, kameralnej stajni w Laskach, gdzie istnieje możliwość pracy w formie wolontariatu. Lubię pomagać, ale nie pomyślałam, że zaangażuję się w pracę z niepełnosprawnymi dziećmi. Pamiętam, że pierwsze zajęcia zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kontakt z cieszącymi się z drobnostek niepełnosprawnymi dziećmi oraz ich rodzicami porusza i budzi refleksje. Laski to dla mnie miejsce odległe od zgiełku codzienności – pogoni za pozornym sukcesem. Pełne ciepła, dzięki tworzącym je osobom. Do porannego wstawania „Laski” motywują mnie od 2008 roku i mimo, że aktualnie mogę się tam zjawiać rzadko, zawsze robię to bardzo chętnie i cieszę się, że mogę być częścią „Laskowskiego” zespołu.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Kasi Żubrzyckiej

Kasia Żubrzycka

„Od wielu lat interesuję się jeździectwem rekreacyjnym i hipoterapią. Pierwszy raz miałam styczność z hipoterapią w stajni w Zagórzu, tam też poznałam hipoterpeutów pracujących obecnie w Laskach. Wolontariat w Laskach stawia wiele wyzwań, ale także daje wiele satysfakcji. Praca ta dała mi możliwość poznania problemów wielu pacjentów oraz udział we wspieraniu ich w zmaganiach z trudnościami życia codziennego, a także wiele satysfakcji gdy zajęcia hipoterapeutyczne dawały prawdziwą radość młodym pacjentom pomagając w przezwyciężaniu kłopotów zdrowotnych. Największą przyjemność sprawia mi, gdy podopieczni reagują pozytywnie na hipoterapię, ponieważ zwiększa to moją motywację, zadowolenie ze współpracy i osiągniętych razem efektów. Pod koniec 2010 roku zrobiłam kurs w Polskim Towarzystwie Hipoterapeutycznym.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Kasi Górskiej

Kasia Górska

„O stajni w Laskach dowiedziałam się od pani Wandy Kozikowskiej, zaczęłam tam jeździć w wakacje 2012 roku, z powodu operacji, którą przeszłam w 2010 roku. Moim głównym celem była rehabilitacja - jednak przebywanie w towarzystwie koni, czyszczenie ich, wyprowadzanie jest niesamowitym doświadczeniem. Kontakt z Aleksem, Nortonem, Biszkoptem oraz Bajką dają mi dużo radości. Jazda na koniu wymaga odpowiedniej postawy, dlatego działa ona rozciągająco i wzmacniająco na mięśnie, przez co staje się idealną dla mnie formą rehabilitacji."


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Amelii Reiss

Amelia Reiss

„Do stajni trafiłam parę lat temu dzięki pani Wandzie, która była instruktorką w klubie jeździeckim „Delfin” w Józefowie. Od razu spodobał mi się kameralny klimat i sympatyczna atmosfera. Był taki czas, że do Lasek przyjeżdżałam regularnie dwa razy w tygodniu i traktowałam to jak odskocznię od codziennych stresów, można tez powiedzieć, że zyskałam drugi Dom. Nauczyłam się jak obchodzić się z końmi, nabrałam więcej pewności siebie. Na zajęciach hipoterapii można było spotkać fajne dzieciaki, z których każde to wielka indywidualność. Moja przygoda ze stajnią w Laskach ciągle trwa, mam nadzieję, że i na emeryturze znajdę czas, żeby pomagać). „


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Magdy Łady

Magda Łada

„Moje początki ze stajnią w Laskach zaczęły się od 2009 roku. Co prawda już jako dziecko przyjeżdżałam do Lasek lecz nie pracowałam tam jako wolontariusz. Przyjeżdżałam z rodziną do kościoła i zawsze po Mszy Świętej biegłam do stajni lub na padok i przyglądałam się tym wspaniałym zwierzętom. Odwiecznym marzeniem była praca właśnie w tym magicznym miejscu, lecz nigdy nie spodziewałam się, iż stanie się to się rzeczywistością. Każdą wolną chwilę staram się spędzać w tym miejscu i staram się dać z siebie wszystko, aby dać innym szczęście, które sama dostałam dzięki możliwości pracy.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Grzegorza Magiery

Grzegorz Magiera

„W 2002 roku dowiedziałem się o zakładzie dla niewidomych w Laskach pod Warszawą. Jazda dawała mi radość, przyjemność, zdrowie i ruch. Pomoc w stajni stała się dla mnie wspaniałą pracą, która mi daje radość i przyjemność. To praca odpowiedzialna, to lubię. Pani Małgosia utworzyła klub jeździecki Tarant, do którego i ja należałem. Miałem treningi 2 razy w tygodniu, a dodatkowo pomagałem w stajni. Miałem wiele przygód z końmi, trenowałem dużo i uwielbiam to. Treningi były nawet w zimę, zdarzały się upadki, ale tym się nie zrażałem. Zawsze po treningu byłem radosny, gdyż takie zajęcia dają mi wiedzę i radość. Jest to coś, co kocham. O tym marzyłem od lat, od pierwszego spotkania z kucykiem. Marzenia się spełniają jeśli się w nie wierzy. Poprzez treningi nauczyłem się wiele, jako sportowiec, w dziedzinie jazdy na koniu. Treningi odbywały się na moim ulubionym koniu Nataszy. Trenowała mnie pani Małgosia Pyrka. Dobrane mi się pracowało na Nataszy pod okiem trenera, nawet tak dobrze, że przyszedł czas na zawody. Poznałem nowych wolontariuszy, od których znów się uczę i to daje mi radość i uśmiech, bo czuję, że to jest to co najbardziej uwielbiam robić. Nigdy nie przestanę kochać koni i pomocy w stajni, Praca w stajni jest ciekawa, dużo ruchu na świeżym powietrzu, a także kontakt z zwierzętami i ludźmi."


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Anny Wudarowicz

Anna Wudarczyk

„Wolontariat w stajni hipoterapeutycznej „ Tarant „ przy Zakładzie dla Niewidomych w Laskach rozpoczęłam, ponieważ konie i jazda konna zawsze były moją pasją. Postanowiłam spróbować połączyć przyjemne – czyli kontakt ze zwierzętami – z pożytecznym – czyli pomocą przy prowadzeniu zajęć hipoterapeutycznych i co za tym idzie – pośrednio – pomocą pensjonariuszom zakładu. Praktycznie codzienna praca przy koniach oraz jazda na nich, a także pomoc przy zajęciach dawały mi bardzo dużo radości i satysfakcji. Życzliwość i otwartość terapeutów pracujących w stajni, a co za tym idzie przyjazna atmosfera sprawiały, że codzienna pobudka o 7 rano niezależnie od pory roku i pogody nie była problemem. Poczucie, że zrobiło się coś pożytecznego, że pomogło się drugiemu człowiekowi dawało dużo siły na cały dzień. Wiedza, jaka chętnie dzielili się terapeuci pracujący w stajni „Tarant” oraz wskazówki jakich udzielano mi przy pracy z końmi były bardzo cenne. Do tego stopnia, że sama zdecydowałam się na zrobienie kursu hipoterapii. Dzięki pomocy terapeutów i kierowniczki stajni „Tarant” udało się go zdać bez problemu. Wolontariat w tejże stajni polecam wszystkim – biernym i czynnym amatorom koni każdy może znaleźć taka formę pomocy, która da wiele satysfakcji.”


Powrót do listy wolontariuszy

zdjęcie Michała Jachimskiego

Michał Jachimski

„Od września 2002 roku zacząłem naukę w Szkole w Laskach a w 2004 roku zastałem przyjęty do Klubu Jeździeckiego Dzieci Niewidomych „TARANT” w Laskach i zacząłem treningi pod okiem pani Małgorzaty Pyrki. Jako zawodnik tego klubu brałem udział w wielu zawodach. Najprzyjemniejsze zawsze były mazowieckie zawody w stajni KLUCZ i te organizowane w naszym klubie w Laskach. A największymi dla mnie sukcesami zawodnika z klubu TARANT były do dziś: VII Ogólnopolskie Letnie Igrzyska Olimpiad Specjalnych w czerwcu 2006 roku w stajni AROMER w Józefowie, gdzie zdobyłem: złoto (ujeżdżanie) i 2 razy srebro (sztafeta i bieg z przeszkodami), VI Mistrzostwa Polski Olimpiad Specjalnych w Jeleniej Górze w czerwcu 2007 roku, gdzie zdobyłem: złoto (beczki) i 2 razy srebro (czworobok i bieg z przeszkodami), Mazowiecki Miting Jazdy Konnej Olimpiad Specjalnych w maju 2008 roku w stajni KLUCZ, gdzie zdobyłem 3 złote medale. Sukcesy te zawdzięczam wspaniałym trenerom: państwu Małgorzacie Pyrce, Wandzie Kozikowskiej, Robertowi Michalskiemu. W klubie „TARANT” jestem nie tylko zawodnikiem, ale i wolontariuszem pomagającym instruktorom w prowadzeniu zajęć z hipoterapii dla dzieci szkół w Laskach.”